top of page

Świat Aleksandry Waliszewskiej jako współczesny mit

    Jeżeli przyjmiemy, że dobra sztuka to taka, która z bezpiecznej i pasywnej strefy komfortu jest w stanie wyrwać nas do miejsca niepokoju i dociekań, to ta tworzona przez Aleksandrę Waliszewską jest jedną z najlepszych. Prace artystki to konglomerat wielu różnych tradycji i nawiązań do m.in. symbolizmu, iluminowanych manuskryptów, włoskiego Quattrocenta czy ludowych opowieści i baśni. Tak wielowątkowe inspiracje składają się na jednocześnie piękne, jak i niepokojące historie, które autorka snuje w atmosferze fantazyjności, perwersji, dzikiej podświadomości czy postępującej erozji. W tych malarskich baśniach, często możemy oglądać hybrydy zwierzęce, rusałki, demoniczne koty, ale też akty czy sceny batalistyczne. Ten fantasmagoryczny zbiór symboli i postaci często przedstawia wizje pełne przemocy i erotyzmu, balansujące między subtelnością używanych materiałów a brutalnością tworzonych nimi scen. Motywy mitologiczne lub te zaczerpnięte z folkloru często zestawione zostają z elementami wyciągniętymi z obecnego, współczesnego świata. Przeglądając prace artystki, można odnieść wrażenie czytania bardzo osobistego komentarza autorki, odnośnie kondycji teraźniejszego świata oraz lęków egzystencjalnych, które zamknięte w oprawie średniowiecznych miniatur czy ikonografii sakralnej, opowiadają jednak bardzo aktualną i współczesną historię.

    Tym, co wyróżnia twórczość Aleksandry Waliszewskiej z pewnością jest jej zdolność do budowania własnego, wewnętrznego uniwersum, co zresztą robi z wyczuwalną lekkością. Artystka konsekwentnie kształtuje swój język wizualny, co sprawia, że odbiorca w kolekcji jej prac potrafi intuicyjnie wręcz odnaleźć jedną, spójną historię, która jednocześnie jest tak samo archaiczna jak i współczesna, jakby należała do czasu zawieszonego poza chronologią. Jak sama artystka mówi, “Nie jest to surrealizm, a nachalna treść”. Można pokusić się o stwierdzenie, że Waliszewska tworzy swoją własną mitologię. Buduje to, poprzez bardzo zwięzłe narracje. Obrazy często wyglądają jak pojedyncze kadry z większej, nieopowiedzianej jeszcze historii. Sugerują tym samym istnienie świata o określonych zasadach, do których musimy się dostosować, lecz jednocześnie nie dostarczają pełnych wyjaśnień. Często mamy do czynienia z fragmentami zdarzeń bardzo brutalnych, jak młode dziewczęta w opresji, sceny tortur czy dzikie zwierzęta, które wchodzą w relacje z kobietami, przypominając mroczne fantazje. Jest to ciekawy zabieg, w którym to widz musi uzupełnić dane fragmenty o całokształt, w tym na przykład zakończenie, bądź punkt kulminacyjny, przez co prawdziwa groza i drastyczność, dzieją się jedynie w naszych głowach, za sprawą naszej wyobraźni. Artystka daje nam jedynie pretekst i pokazuje, że cały ten brud i wulgarność od początku była w naszych głowach, prawie tak, jakby to widz był największą bestią ze wszystkich już obecnych na obrazach.

    W obrazowaniu omawianych historii, kluczowy jest wątek wykorzystywanych archetypów. Waliszewska bawi się klasycznymi przedstawieniami, odwracając lub zupełnie wypaczając ich znaczenie. Można tutaj jedną nogą odwrócić się w stronę Carla Gustava Junga, by jeszcze dobitniej zobaczyć, jak artystka redefiniuje znane nam od wieków motywy. Jung definiował archetypy jako uniwersalne wzorce obecne w ludzkiej psychice, przejawiające się w mitach, snach oraz sztuce. Wyróżnił między innymi postać dziewczynki czy dziewicy jako symbol czystości i delikatności. Często przedstawiana jest jako istota pełna nadziei, uosobienie przyszłego potencjału, w kulturze kojarzona jako postać całkowicie bezbronna, którą należy chronić. Waliszewska pomimo tego, że bardzo często ukazuje motyw młodej dziewczynki, rzadko uosabia ją z niewinnością. Chodź łatwo rozpoznajemy ich młody wygląd, to zachowanie lub otoczenie, w którym się znajdują, sugerują coś zupełnie innego. Jednocześnie są ofiarami jak i katami, przypominają wilka w owczej skórze. Artystka niejako rozbija tym tradycję o dziewczynce jako istocie czystej i bezbronnej. Pokazuje ją jako postać niejednoznaczną, może trochę bardziej ludzką czy współczesną. Zdolną zarówno do doświadczania przemocy, jak i jej zadawania. Następnym przykładem; może być archetyp bohatera. U Junga, klasyczny bohater to postać, która musi przejść konkretną drogę, aby osiągnąć ostateczną transformację. Jest to droga pełna prób, która na końcu wynagradza bohatera wewnętrzną przemianą i odkryciem własnego ja. U Waliszewskiej nie ma triumfu bohatera. Nie ma też wyjścia z labiryntu. Postacie tkwią w zawieszeniu, uwięzione w groteskowych przestrzeniach, otoczone przez potwory, które jednak nie zawsze dają się pokonać. Bohaterowie malowani przez artystkę często są zbyt mali, zbyt bezbronni, zbyt bezsilni czy owładnięci zbyt dużym poczuciem niemożności. Ich historia nie prowadzi do zwycięstwa, jest raczej opowieścią o nieuniknionej porażce. Ciekawym przypadkiem jest również reprezentacja motywu cienia. W świadomości społecznej Cię; to synonim ciemnej strony psychiki, skrywane pragnienia, instynkty, lęki, które człowiek wypiera, ale one wciąż w nim istnieją. Jeśli znowu spojrzymy do Junga to zauważymy, że zaakceptowanie naszego cienia jest kluczowe dla procesu samopoznania. Jednak w pracach artystki cień nie jest już dobrze nam znaną, ukrytą metaforą; on fizycznie istnieje. Przejawia się w postaci hybryd, zdeformowanych ludzi czy szeregu innych groteskowych istot. Ikonografia jest znamienna dla utartego wyglądu upiora, lecz opowiada zupełnie inną historię. Artystka posiada niezwykłą umiejętność obrazowania w ten sposób ludzi z pogranicza. Te wszystkie potwory nie ukazują podświadomie ukrytych lęków, a ludzi, którzy zwyczajnie wykraczają poza przyjętą formę, wyłamują się z dobrze znanych nam schematów. Obcują oni z innymi w bardzo dwuznacznych, płynnych relacjach, niekiedy w formie pomiędzy życiem a śmiercią, lecz nie jest to żadne uosobienie skrywanych lęków czy pragnień. Nie jest to ktoś, kto jest wymysłem. Waliszewska często wykorzystuje klasyczne archetypy, ale przewrotnie je modyfikuje. Do ogranych klisz; artystka bardzo umiejętnie wprowadza pierwiastek bardziej ludzki, nadając im subwersywny charakter. W ten sposób artystka gra z mitami tworząc świat, który jest zarówno znajomy, jak i głęboko niepokojący.

    W budowaniu konkretnego charakteru historii, ważna jest tworzona przez artystkę topografia mitu. Poprzez obrazy dotykamy przestrzeni jednocześnie znajomej i obcej, przypominającej spacer po zaświatach. Krajobraz Waliszewskiej jest nieokreślony, klaustrofobiczny, nie istnieje w nim jasno zarysowana droga bohaterów. Często mamy do czynienia z pustką, w której znajdują się pojedynczo rozłożone obiekty i postaci, zawieszone w nicości. Występujące lasy, pola czy jaskinie przypominają realne przestrzenie, często odsyłają nas nawet do konkretnych momentów historycznych, ale nigdzie nie prowadzą. Nie są to miejsca, które można przejść lub zdobyć, bliżej im do więzienia otwartej przestrzeni. Choć w pracach nie ma dosłownych scen zniszczenia, przestrzeń często ma apokaliptyczny charakter. Oscylujemy wokół opustoszałych lądów, przestrzeni wyglądającej jak relikt dawnych cywilizacji oraz braku perspektywy przyszłości. Tak zbudowana przestrzeń, w pewnym sensie przypomina krajobraz po zakończeniu się mitu, miejsce, w którym nie istnieją już klasyczne opowieści, tylko ich echa.

    Można się jednak zastanawiać, czy jest to zupełnie nowy świat czy rekonstrukcja dawnych historii? Twórczość omawianej artystki bezsprzecznie funkcjonuje na styku przeszłości i współczesności. Balansujemy między reinterpretacją dawnych motywów a kreowaniem nowej mitologii. Jej płótna przesiąknięte są większą ilością inspiracji niż farby, ale jednocześnie nadają im nowy, przewrotny sens, który odzwierciedla współczesną wrażliwość. Waliszewska świadomie korzysta z ikonografii, która ma bardzo długie korzenie w dawnych narracjach wizualnych, ale uważam, że jej sztuka buduje własną mitologię. Jest artystką która posiada rzadką umiejętność przekształcenia znanych motywów w coś oryginalnego. Tworzy własny panteon postaci, które powtarzają się na obrazach, choć nie zawsze w tym samym kontekście i o tym samym znaczeniu. Symbolika nie odnosi się do jakiś większych pojęć czy konstruktów. Ta sztuka nie służy powtarzaniu znanych opowieści. Tworzy ona nowe historie, często szalenie osobiste i głęboko ukryte pod grubą warstwą niesamowitości. Jest to kronika świata, nawet jeżeli nie jest on dosłownie współczesny, to na pewno jest we współczesny (w tym kontekście nowatorski) sposób budowany, co samo w sobie należy docenić. Aleksandra Waliszewska, w przeciwieństwie do wielu współczesnych artystów, nie chowa braku treści pod płaszczykiem surrealistycznych bądź abstrakcyjnych wizji. Nie boi się sensu i nie boi się dosłowności, mówi, że jej obrazy to nachalna treść i nie sposób się z tym nie zgodzić. Tworzona przez nią sztuka jest dla odbiorców, którzy otwarci są na dialog z przeszłością i nie boją się zerwania z utartymi schematami i nowych aranżacji.

Bianka Cieluszak

projekt strony wykonany przez Martę Zatylny

bottom of page